wtorek, 10 stycznia 2017

Mijałam ośnieżone drzewa i budynki, ludzi których równie dobrze jak mnie zaskoczyła zimowa aura, no bo przecież śnieg w lecie nie jest zbyt normalną rzeczą, drogi były pokryte grubym lodem, zaczęłam żałować że nie wzięłam czegoś cieplejszego,niż zwykła polarowa bluza którą nrzuciłam na siebie w pośpiechu. Po 10 minutach, kiedy męczyłam się by znaleźć jakiekolwiek miejce parkingowe, zaparkowałam pod sklepem naprzeciw szkoły.  Czułam że w powietrzu czai się coś niedobrego, w każdym razie musiało, temperatura poniżej zera w środku lata? Tu na pewno coś nie grało.
-April! Widzisz ten śnieg? Przecież to nie normalne, śnieg w środku...
-...lata, tak wiem Laura, śnieg w lipcu nie jest zbyt normalną rzeczą.
-Rodzice?
-Nie rozumiem?
-Jesteś wściekła, rodzice, prawda?
Zauważyłam jej smutne oczy.
-Chodzi o samochód, nie chciał zapalić.- Skłamałam, nienawidziłam kiedy to robiła. Litowała się.
-No tak, nadal dziwi mnie to że nadal jeździ.- Odpowiedziała, ale widziałam że nie dała się na to nabrać, w każdym razie odpuściła, i o to chodziło.
-Odwal się od mojego samochodu, to mój jedyny przyjaciel.
-Dzięki, na prawdę, dzięki.
Weszłyśmy do klasy. Odrzucił mnie zapach silnych perfum, dziewczyny tańczyły przy nowym chłopaku. Nie dawno dołączył do naszej nieszczęsnej klasy, jeszcze brakowało mi jakiegoś wystrojonego kolesia, który miał wodę zamiast mózgu, błagam, ludzie co Wy widzicie w takim typie faceta? Co wy w ogóle widzicie w facetach?
Lekcje minęły mi na słuchaniu Pani Maeson o kremowaniu zwłok, słuchaniu pisków i chichotach dziewczyn na przerwach. Miałam dość, od rana słyszę tylko hałas, musiałam się ulotnić jak najszybciej, nie mogłam dać się zauważyć Laurze, od razu wróciłaby mnie na lekcje, za bardzo się martwi.
Wybiegłam ze szkoły, kiedy skoczyła po hot-doga do sklepiku szkolnego. Od razu tego pożałowałam kiedy poczułam przeszywające zimno. Cholera, do tego znowu zaczął padać śnieg, czy świat już zupełnie zwariował? Co tu się do diabła wyprawia. Ruszyłam w kierunku mojego samochodu, zwolniłam kiedy zauważyłam kogoś a raczej coś przy moim aucie, Cień wielkości mojego samochodu nagle zniknął, a ja zdałam sobie sprawę że faktycznie zaczynam wariować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz